Potrzeba miłości

Dianie

Wokół rozgrywa się tysiące spraw
nieprzerwanym ciągiem płynie życie
Ty pragniesz miłości!
Jedynej i nieodwołalnej
aż po drogi waszej kres
świat? Nie istnieje dla ciebie i tego
Komu pozwolisz skąpać się w tym blasku
Szaleństwo... czy jedyna z dróg
Pośród koralowych raf
na wyspę szczęścia



Jak powiedzieć

Jak powiedzieć ci, że kocham
Na łące - pośród kwiatów bzu?
W deszczu
gdy zmoknięta pukasz do bramy
w gąszczu bezbarwnych ulic?
Może poprowadzić cię nad rzekę
nasze myśli połączy woda
Śmiać się,
czy płakać gdy odmówisz
Odmówisz? nie, przecież ja...



Pytania

Cóż złego może być w paru słowach
cóż złego w paru zdaniach
Cóż złego w kilku pocałunkach
dotknięciach gorących serc
płomiennych spojrzeniach...
To tylko przystanek w biegu
złączone dłonie rozdzielone spojrzeniami
Jesteś jeszcze młody
wiele spojrzeń i wiele dłoni
Pytasz: cóż złego?



Odpowiedź

Gdy już ze skały stoczył się głaz
Gdy pozostawił płonący ślad
Wyruszyłeś w drogę
Szukaszj śladów na mokrym piasku
Pytasz wiatr: gdzie są przyjaciele?
Odnajdujesz zagubione ścieżki
Pytasz wiatr: gdzie jest miłość?

Nie przerywaj pięknych chwil
Zgubionego świata
Kiedyś... znajdziesz
Kogoś, kto wie więcej niż wiatr



Wieczór

Popatrz - zgasła świeca
siedem pokoi pogrążonych w ciemności
czuję twój oddech:
     chcesz odnaleźć drogę
Pytasz mnie
     ja znam ten dom
Jeśli zechcesz sama ją odnaleźć
     uderzysz w coś
     stracisz starą chińską wazę
Jeśli zawierzysz moim słowom
odnajdziesz drzwi...
     ale jeśli nie zechcę ci ich wkazać?
Zatrzymam tylko ciepło twoich dłoni
     i pocałunek
A później jeszcze jeden gdy przyjdziesz po klucz



Nie kocham
rozmyślania

Nissie

Nie kocham cię...
ależ tak - lubię twoje zamyślone spojrzenie
niecierpliwy gest ręki
poprawiającej niesforny kosmyk
nad otwartą książką

Ale gdy zamkniesz oczy,
gdy wiatr rozwieje włosy...
Będziesz tylko ruchomym celem
dla każdego z nich
i to dla nich oszczędź ostatni uśmiech
Bo ja cię nie kocham
i powiem ci to jutro
chyba, że

Jeszcze raz zobaczę cię na końcu korytarza
w pożyczonej dzinsowej kurtce
i spalę w myślach ten wiersz
zanim ktoś usłyszy jego pierwsze słowa



Pijany ptak

On już myślał, że przyjęła jego zaloty
pijany szczęściem odleciał w górę
by zanucić miłosną pieśń

Następnego dnia powiedziała mu
tylko "Na pewno nie twoja"
Miała rację - ale on był zbyt
pijany by w to uwierzyć

Odleciał w słońce: prosił,
by zechciało mu oddać swój blask
zapaliło pochodnię i przykryło całunem
Leciał znów po szczęście
jak przedtem - pijany ptak



Pocałunek

Pijesz krew z moich ust
smak pocałunku dotyka szaleństwa
Uderzasz w zabliźnione rany dawnych lat
Gdy wierzyłem jeszcze w miłość i czas

Dobrze razem myśleć o szczęściu
Powiedzieć sobie - to tylko marzenia
Pocałować jeszcze raz otwartą dłoń
Odwrócić się i odejść

Bo pozostał mi tylko czas
Rozedrgane myśli tłumią bicie serca
Miłość jest pięknym widowiskien
Z zewnątrz: niewielu tu widzów

Pijesz krew z moich ust
Smak pocałunku wznieca burze
Gdzieś w tle spokojnego krajobrazu
Bo pozostał już tylko czas



Dziś gramy miłość

walentynkowym miłościom

Dziś grają miłość
     szczęśliwe twarze patrzą z plakatów
     w całym mieście
I choć twarze, te twarze się zmieniają
     to gesty pozostają te same:
Roześmiane twarze zwrócone ku sobie
     złączone dłonie szukające ciągłego potwierdzenia
     że jeszcze jest to ten wyśniony

Dziś grają miłość w mieście
Czy pójdziemy na wieczorny seans?
Czy chcesz pocałunku między
     rzędami drewnianych foteli?
Zanim zostanie nam tylko
     trwać co dzień, cały dzień
       - nic tylko ten dzień -
     z filmem wieczorem na deser

Dziś grają miłość w mieście
Wiesz, pójdziemy jednak
     na ten film
Nic złego nie ma przecież
     w poznaniu arcydzieła z obcego kraju

Co noc gramy w miłość
     i w każdy dzień
Mówimy o niej - jak
     potrafi być piękna
     ...jak nic innego na ziemi



...które kochałem

Gdy wyjmuję łyżkę z samego środka naczynia
z ciemnego szkła, z ostatnimi kostkami kukurydzy,
     jeszcze ostrym smakiem południowych dań
Pytam siebie: czy to ta dziewczyna, którą kochałem?
Niewiele się zmieniła przez te wszystkie lata
     ale czy to właśnie ta, którą zachowałem w pamięci?
Jesteśmy dziś tak blisko
     nie tylko w zasięgu marzenia - ale
     czy tego właśnie chciałem?

Niewiele z marzeń przetrwało w życiu
     niewiele już z życia mogę wziąć do marzeń
Pytam siebie więc:
     czy to życie, którego chciałem?

I gdy w ramionach bogini losu
     budzę się każdego ranka
     nie pytam już jej o jutrzejszą kartę
Wiem, że kolor będzie ten sam i niewiele
     lepsza wartość - gdy jest zła na mnie,
     nie chce jej się zbytnio przebierać - i tylko
     coraz mniej chwil, które pokochać warto
Coraz mniej dni
     w które mógłbym kochać



Czasem wydaje mi się...

Weronice

Czasem wydaje mi się, że cię nie ma
gdy nie podnosisz słuchawki telefonu
     gdy nie jesteś tam
gdzie spodziewam się cię zastać
     gdy nie mogę cię zobaczyć
przez kilka dni
Mówię sobie, że to nie jest możliwe
     że nie możesz raz pojawiać się to ginąć
Gdzieś tam ciągle jesteś
     i nie jest mi tak źle
Nie zawsze w to wierzę
     wiesz...

Czasem wydaje mi się, że cię nie ma
     gdy nie odpowiadasz na mój telefon
     gdy nie jesteś ze mną
     przez kilka dni



Pożegnanie

Popatrz na morze
tam, gdzie niedaleko horyzontu
traci granat morskich głębin
Popatrz na fale
ciągnące szeregiem linii piany
coraz wyższe, potężniejsze, nieposkromione
białymi kaskadami opadające na
mokre kamienne bloki na końcu mola

I powiedz
dlaczego właśnie teraz musisz odejść
odsunąć na bok szczęśliwe dni
Wziąść cząstkę mojego serca
niepotrzebną już jak rozbita
porcelanowa filiżanka i rozrzucić
na kawałki po pustej plaży
Jutro już ich nie będzie
dosięgną wysokie fale
Jutro nie będzie ciebie

Tak łatwo powiedzieć
jutro też będzie dzień
Ale dlaczego tylko piasek i woda
puste deski teatru
Jutro też... będzie dzień



W obecnej chwilce znajduje się tutaj

osoba/osóbki.




HAJC.COM